Do dramatycznego incydentu doszło w poniedziałkowy poranek, 5 października. Czteroosobowa rodzina, w skład której wchodził 31-letni mężczyzna, jego 32-letnia żona oraz dwoje dzieci w wieku 4 i 7 lat, podróżowała z Radomia w stronę Zakopanego. Przed godziną 9:00 ich podróż została przerwana przy bramkach opłat w Balicach. Kasjerka zauważyła, że kierowca Opla gwałtownie zahamował, niemal powodując kolizję z innymi pojazdami. Podczas płatności kobieta wyczuła, że mężczyzna może być pod wpływem alkoholu. Gdy próbowała interweniować, kierowca nagle ruszył do przodu, niszcząc bramki i odjeżdżając w pośpiechu.
Niebezpieczna jazda na autostradzie
Po opuszczeniu punktu poboru opłat, kierowca kontynuował jazdę na autostradzie, gdzie doszło do zderzenia z betonowymi krawężnikami. Uszkodzenia pojazdu były na tyle poważne, że nie można było nim dalej podróżować. Kierowca zatrzymał samochód na pasie awaryjnym i zbiegł z miejsca zdarzenia, zostawiając rodzinę w rozbitym pojeździe. Na miejsce szybko przybyła policja z Komisariatu Autostradowego w Krakowie, która rozpoczęła poszukiwania uciekiniera. Mężczyzna został szybko odnaleziony i zatrzymany, a funkcjonariusze przeprowadzili niezbędne czynności na miejscu zdarzenia.
Śledztwo i konsekwencje prawne
31-latek odmówił poddania się badaniu alkomatem, co zmusiło funkcjonariuszy do pobrania krwi do dalszych analiz. Żona kierowcy została przesłuchana w charakterze świadka na komisariacie w Zabierzowie. Następnego dnia mężczyzna usłyszał zarzuty związane z narażeniem rodziny na niebezpieczeństwo, co jest zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności. Dodatkowe zarzuty mogą zostać postawione po uzyskaniu wyników badań krwi, w tym prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Policjanci z Komisariatu w Zabierzowie kontynuują śledztwo, a ostateczny wyrok w sprawie kierowcy Opla wyda sąd.
Źródło: KPP w Krakowie – Portal polskiej Policji
